2012/09/04

Just breathe slow...

AAAAARRGGH! Dlaczego powrót do obowiązków po wakacjach zawsze musi być taki brutalny?! Nie mówię już nawet o tym, że minęły za szybko, ale nie wiem dlaczego oczekuje się od nas, że z dnia na dzień przestawimy się z powrotem i nie sprawi to żadnych problemów... przecież to niewykonalne! Osobiście padam na twarz od wczesnego wstawania a to, że mam już zapowiedziane trzy sprawdziany wcale mi nie pomaga (tak tak, w drugi dzień, ludzie, miejcie litość!). Mimo wszystko postanowiłam coś dzisiaj z siebie dla was wycisnąć, bo jak człowiek coś lubi to podobno zawsze znajdzie czas i energię :)

Jedną z rzeczy, która ostatnio mnie zastanawia jest fenomen sieciówek. Chyba wszyscy w nich kupujemy, nie da się ukryć (a przynajmniej ja nie znam nikogo, kto nie miałby ani jednej rzeczy z tego typu sklepów). Ubrania w nich na ogół są po prostu zgodne z obowiązującymi trendami, chociaż często poszczególne marki próbują urozmaicać jakoś swoje projekty. Problem tylko w tym, że jeżeli tak naprawdę wszyscy mamy rzeczy z tych samych sklepów to czy możemy w ogóle mówić o własnym stylu i oryginalności, do których dążymy? Oczywiście, można przecież łączyć ciuszki sieciówkowe z niesieciówkowymi! Powstaje wówczas cudowny miszmasz, mamy nieograniczone pole działania i możemy dać się ponieść naszej wybujałej wyobraźni. Tylko wtedy na drodze staje jeszcze jeden problem, a mianowicie skąd wziąć inne ubrania. Opcji jest co najmniej kilka i osobiście podziwiam osoby, które umieją, mają na tyle wyobraźni, zdolności i pieniędzy, żeby połączyć je wszystkie.

1. Pierwszą z nich są rzeczy od projektantów. Mało prawdopodobne, że pół miasta będzie chodziło w identycznej bluzeczce jak ja, jeżeli będzie pochodziła od Prady czy innego Chanel.A jak jeszcze mam na tyle dystansu, żeby połączyć ją ze spódnicą z H&M to już w ogóle super. Niestety, opcja ta jest dostępna tylko dla wybrańców, którzy mają to szczęście, że kwota na metce danej bluzeczki nie przekracza kilkakrotnie kwoty na ich koncie.

2. Ja niestety wybrańcem nie jestem, więc musiałam szukać pomysłu na siebie dalej, na szczęście nie było daleko :) Skoro ci designerzy mogą tworzyć własne ubrania, to my też! DIY, handmade czy po prostu szycie i przeróbki to naprawdę bardzo fajna sprawa, a najfajniejsze jest to, że spróbować może każdy! Podobno nie każdy ma zdolności aby stworzyć coś cudownego, nie można jednak poddawać się zbyt szybko, bo a nuż widelec wyjdzie nam coś cudownego, a satysfakcja milion razy większa niż po upolowaniu wymarzonego sweterka na wyprzedaży :)

3. Butiki "no name". Świetna sprawa, można w takich sklepach znaleźć fantastyczne rzeczy, często niedrogo i z poczuciem znalezienia prawdziwej perełki. Jak dla mnie problemem jednak jest, że tego typu sklepy, które znam i odwiedzam mogę wyliczyć na palcach jednej ręki. Nie wiem, może to ja jestem jakaś nieobeznana a może po prostu w moim mieście jakoś ich mało, w każdym razie jeżeli znacie więcej to wiedzcie, że wam zazdroszczę!

4. Second-handy. Tutaj już chyba nie trzeba za wiele pisać, bo to jeden z najbardziej obgadanych tematów na blogach i forach modowych. Jest to jedna z moich ulubionych opcji, kto nie próbował (wierzę głęboko, że jest coraz mniej takich osób) niech koniecznie spróbuje, bo zalet jest wiele, chociażby niskie ceny i możliwość znalezienia ciuszków jakich nie dostaniemy nigdzie indziej :) W dodatku nie zapominajmy, że moda lubi odchodzić i powracać, więc wcale nie jest powiedziane, że z wyprawy na lumpki nie przyniesiemy sweterka, który świetnie pasuje do tego co nosi się obecnie i do tego ma całkiem porządną metkę, dzięki której możemy poczuć się wybrańcami za półdarmo :)

5. Szafa naszej mamy! Już małe dziewczynki lubią buszować w garderobie swoich rodzicielek i jak się okazuje wielu osobom z wiekiem to nie przechodzi! Ubrania vintage to zdecydowanie jedna z najciekawszych i najtańszych opcji a do tego ten cudowny sentyment i świadomość, że dany ciuszek wpisał się w historię naszej rodziny :)

Jak pewnie zdążyliście zauważyć bardzo lubię sobie mieszać powyższe opcje w stylizacjach i dobrze mi z tym, dzisiejszy zestaw nie jest wyjątkiem w tym temacie, wręcz przeciwnie -  jakoś właśnie przy okazji jego kompletowania zaczęłam się zastanawiać nad tym skąd się biorą ciuchy w mojej szafie i jak ją urozmaicać. Bo że różnorodność lubię bardzo, to chyba podkreślać nie trzeba :) Za to jestem ciekawa jak jest z tym u Was, a może jednak zostajecie tylko przy sieciówkach? Bardzo chętnie poczytam :)








Jacket: SH | Leather pants: Orsay | Shirt: New Yorker | Creepers: DeeZee

Zainteresowanych zapraszam tez na fejsa, fun page działa od kilku dni :) 


25 komentarzy:

  1. Aaa masz świetną marynarkę!!! i ten kolor..

    OdpowiedzUsuń
  2. wyglądasz obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham Cię za tekst. Ubóstwiam za zdjęcia. Są genialne. Te ostatnie mają magię i to co lubię najbardziej luz. Twoje spodnie ubóstwiam. Są idealne dla Ciebjie. Zresztą jestem stałym obserwatorem. Do następnego postu kochana. I nie pozbywaj się tych spodni. Bez nich to tak jakby Ciebie nie było. A i najważmiejsze kapelusze do Ciebie mega pasują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, staram się, żeby nawet te fotki-balkonówki z samowyzwalacza mieć w miarę ciekawe :D I bardzo się cieszę, że tekst się też podoba, bo lubię wrzucać tu swoje przemyślenia ale jako stosunkowo młoda bloggerka chyba mam marną siłę przebicia... A o spodnie i kapelusze się nie martw, już od dłuższego czasu należą do ulubionych więc są w pełni bezpieczne :)

      Usuń
  4. Już masz zapowiedziane trzy sprawdziany? Boże widzisz i nie grzmisz?! :|
    Powiem Ci, że jesteś genialna. Ten look strasznie mi się podoba. A to pewnie za sprawą płaszcza, koszuli i kapelusza. Świetnie wyglądasz i mimo to, że kiedyś (phii całkiem niedawno) pisałam, że mamy trochę inny styl to zaczynam odnajdywać w Twoim jakże oryginalnym wyglądzie rzeczy, które ja z chęcią bym ubrała. Poza tym sama nie wiem do końca jaki mam styl i co jest takie typowo "moje". Ja uwielbiam grzebać w starej szafie mojej mamy! :)

    Pozdrawiam i powodzenia w szkole! :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze cały czas szukam inspiraci i pomysłów i dopiero buduję własny styl, poznaję go, więc w pełni Cię rozumiem :) Żadna ze mnie wyrocznia mody, ale straszliwie mi miło, że Ci się podoba :)

      Usuń
  5. Wygladasz fantastycznie, zakochalam sie w Twoim plaszczu
    Kisses
    Aga

    Check my new post
    www.agasuitcase.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy5/9/12 07:07

    Heh dałaś mi do myślenia, bo ja także mam ciuchy z sieciówek chociaż prawie w ogóle tam nie kupuję! U mnie to wygląda tak: dostaję takie ciuch od patronów mojej kuzynki, która mieszka na stałe we Francji lub od córki mojej mamy koleżanki :) normalnie ciuchy albo szyję albo kupuję w nie markowych sklepach, których u mnie jest duuużo [ale za to tylko 3 sieciówki na całe miasto xD]. Tak to wygląda u mnie :)
    Saleksandra

    OdpowiedzUsuń
  7. ta kurtka/żakiet cudo! ;o zamarzyłam właśnie o takim! A cały zestaw jest genialny! ;)
    A ja w sieciówkach kupuję zazwyczaj dopiero przy wyprzedażach, długo przekonuję się do trendów i często albo szkoda mi na nie pieniędzy, albo coś mi nie odpowiada. Wolę poświęcić dłużej czasu i chodzić po sh lub przegrzebywać internet ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest podobnie, często najnowsze trendy zdążą mi się znudzić zanim coś kupię... Poza tym staram się tłumić w sobie to zafascynowanie chwilową modą i zawsze staram się analizować czy dana rzecz tak naprawdę do mnie pasuje i czy będzie mi się nadal podobać nawet jak wyjdzie z mody. Za to wyprawa do SH czy buszowanie po stronach internetowych to całkiem co innego, bo wiele tam cudownych projektów, które będą zachwycać jeszcze dłuuuugo :)

      Usuń
  8. Ooo, no mnie ten temat 'sieciówkowej oryginalności' też ciągle frapuje.
    Osobiście uwielbiam zanurzać się w morzu łaszków z drugiej ręki. Z sieciówek też korzystam, ale czasami szkoda mi kasy na ciuch z metką. Mamy tyle możliwości pozyskania fajnych ciuchów że galerie handlowe czasami powinniśmy omijać. A co do sklepów NN - mam taki jeden ulubiony, ale ostatnio kobieta zaczęła narzucać takie ceny ,że się zastanawiam kto jej w głowie pomieszał ;)
    ps. Ty jak zwykle świetnie wyglądasz :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy5/9/12 20:51

    Mega tyle mogę napisać bo jest mistrzowski :)
    zapraszam do siebie : www.miwj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. o tak marynara te spodnie.. wszystko robi wrażenie. Co do zakupów, no tak sieciówki + inne źródła zakupów = oryginalny zestaw, tak to widzę:) szafa mamy już dawno przeszperana po wszystkie kąty, a dzięki blogom przekonałam się do zakupów w sh! i uwielbiam je teraz :D

    OdpowiedzUsuń
  11. marynarka idealnie Ci leży!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest za duża ze dwa rozmiary, ale komu by to przeszkadzało... :)

      Usuń
  12. DZIEWCZYNO JESTEŚ GENIALNA! jeszcze nie było takiego Twojego zestawu, który by mi się nie spodobał :) tutaj marynarka i spodnie - świetne. a co do tekstu, to myślę, ze fenomen sieciówek polega po prostu na tym, że zakupy w nich wymagają najmniej wysiłku - dużo łatwiej przejść się po centrum handlowym niż biegać po całym mieście za sh i lokalnymi sklepikami.. :) osobiście staram się korzystać ze wszystkich opcji, które wymieniłaś (ok, bez pierwszej :D ), ale zauważyłam (być może tylko w Krakowie tak jest, nie wiem), że sklepiki 'no name' drożeją i czasem taniej jest zrobić zakupy w sieciówce.. :(

    OdpowiedzUsuń
  13. mieszaj, bo wychodzi Ci to cholernie dobrze!!!

    kupuję w sieciówkach, second handach, wygrzebuję perełki z babcinej szafy i trochę szyję... ale najważniejsze to umieć to wszystko połączyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się - nie jest sztuką mieć ciuchy z SH czy innych źródeł, sztuką jest połączyć je tak, żeby wyglądały jak milion dolarów... I to staram się trenować :)

      Usuń
  14. Śliczny zestaw, marynarka jest boska. Co ja mówię? Cały zestaw jest boski! U mnie jest tak jak u Dżasty dk, różnie aczkolwiek najczęściej kupuję w sh lub sklepach 'no name' bo ich najwięcej w mojej miejscowości.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. piękny zestaw! spodnie i marynarka są genialne!

    OdpowiedzUsuń
  16. fajnie!!! baardzo oryginalnie

    OdpowiedzUsuń
  17. swietnie, oryginalnie i efektownie :)
    plaszczyk jest cudowny.
    obserwujemy?:*

    OdpowiedzUsuń
  18. jak zwykle wygladasz przepieknie, a mega plus za kapelusz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Śliczny płaszczyk i buty, bardzo lubię takie ciężkie, na platformach. Ja tam uważam że Chanel i Prada to też sieciówki, tylko że droższe. Ludzie, jak chcecie ciuch od projektanta to wspomagajcie ludzi z pomysłem, prowadzących swój własny biznes, tylko nie wielkie koncerny drogich marek!

    OdpowiedzUsuń
  20. Wonderful post dear :)

    Join Estée Lauder Giveaway :)
    http://she-is-the-1.blogspot.ch/2012/09/giveaway-iii.html

    OdpowiedzUsuń