2014/12/29

Don't get too close, it's dark inside



Zima zawsze była czymś co mnie przeraża. Każdego roku wszelkimi siłami staram się naciągnąć ostatnie wspomnienia lata, które sprawia że czuję się wolna i wszechmocna. Kiedy nadejdzie już ten bezświetlny okres, w głowie niczym czarne kołtuny zaczynają się kłębić dziwne myśli. Bez względu
na ubrania zimno przeszywa każdy najmniejszy fragment mojego ciała a skóra staje się jeszcze bardziej trupioblada niż zazwyczaj. Jeśli mam możliwość śpię po kilkanaście godzin dziennie i chowam się w swoim pokoju, bo żółtawe światło żarówki jest łatwiejsze do zniesienia niż wszechobecna, smętna i zimna szarość. Każdy złapany promień słońca jest niczym panaceum. Kubek z zieloną herbatą to już niemal uzależnienie bez którego ciężko przetrwać. Na szczęście są jeszcze ludzie, którzy potrafią otrząsnąć mnie z zimowego kokonu i sprawić, że radość ze zwykłych rzeczy przezwycięża szarą melancholię.

PS od niedawna bardziej prywatnie można złapać mnie na insta: KLIK









Jacket: Nelly.com | Leggings: New Yorker | Long shirt: SH | Scarf: New Yorker

7 komentarzy:

  1. hahah Madzia blogereczka <3
    piekne foty! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ostatnie zdjęcie świetne !

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że Cię coś jeszcze wybija z szarości, ja po woli się pogrążam w zimowej chandrze... Fajne fotki, a zestaw jak zawsze charakterny!

    OdpowiedzUsuń
  4. IDEALNY TOTAL BLACK!
    pozdrawiam:*
    ♡ ♡ ♡ ♡
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zimę lubię, ale to dlatego że można pojeździć na nartach :P
    Drugie i ostatnie zdjęcie super!

    OdpowiedzUsuń